Dr Mark Mobius

2012-01-13 18:06

Nowe rynki wschodzące

Kiedy zaczynałem inwestować na rynkach wschodzących pod koniec lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku, były one postrzegane jako niszowe czy wręcz „egzotyczne”. Dziś wielu inwestorów ma o nich sporą wiedzę i coraz częściej wykorzystuje je do dywersyfikacji swych portfeli. Rynki wschodzące nie są jednak homogeniczne. W tym segmencie, na czoło coraz wyraźniej wysuwają się nowe rynki wschodzące („frontier markets”), które rozwijają się w imponującym tempie.

Jak sama nazwa wskazuje, „nowe rynki wschodzące” to rynki wschodzące, które są młodsze od pozostałych. Rynki te, położone w Azji, Afryce, Europie czy Ameryce Południowej, często są na znacznie wcześniejszym etapie rozwoju w porównaniu z większymi rynkami wschodzącymi i dopiero od niedawna są dostępne dla inwestorów zagranicznych. To po części tłumaczy ich ogromny potencjał wzrostowy. Nowe rynki zwykle mają więcej przestrzeni do wzrostu, a takie możliwości zachęcają wielu inwestorów do poszerzania horyzontów, szczególnie w warunkach dużej zmienności na świecie.

Uważamy, że rozwój wielu „frontier markets” w kierunku wytyczonym przez rynki wschodzące daje im i interesującym się nimi inwestorom znaczącą przewagę, choć należy oczywiście pamiętać, że charakteryzują się one jednocześnie znacznie większym ryzykiem. Dostępność rynków kapitałowych ma kluczowe znaczenie dla wysokiego i zrównoważonego wzrostu napędzanego przez sektor prywatny. Ze względu na niepewną sytuację polityczną, ta dostępność w wielu krajach jeszcze niedawno była bardzo ograniczona. W miarę rozwoju tych rynków, ich władze podejmują niezbędne działania mające na celu wspieranie zrównoważonego wzrostu, co dodatkowo zwiększa ich długoterminowy potencjał dla inwestorów.

W tym tygodniu, poprosiłem moich kolegów – Johana Meyera, starszego wiceprezesa ds. analiz rynków akcji z regionu Afryki Subsaharyjskiej, oraz Clausa Borna, starszego wiceprezesa ds. latynoamerykańskich rynków wschodzących – o podzielenie się z Wami ich opiniami na temat nowych rynków wschodzących z Afryki i Ameryki Łacińskiej.

Johan Meyer o Afryce

Kilka szybko rozwijających się krajów afrykańskich wydaje się być dobrymi potencjalnymi kandydatami do grona rynków wschodzących drugiej generacji. W niektórych częściach Afryki Subsaharyjskiej obserwujemy dziś te same mechanizmy, które poprzedzały odkrycie rynków wschodzących przez inwestorów w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Te mechanizmy to, między innymi, wzrost sektora prywatnego czy stopniowe otwieranie się rynków finansowych.

Johan Meyer-Franklin Templeton

Johan Meyer

Ogólnie rzecz biorąc, nowe rynki wschodzące są dziś, według nas, na etapie, na którym rynki wschodzące były ok. 20 lat temu.

Afryka to bardzo ciekawy kontynent, o którym niestety mało kto ma jakąkolwiek szerszą wiedzę. Populacja całej Afryki sięga jednego miliarda, a liczba mieszkańców jest imponująca także na poziomie krajowym; Nigeria, przykładowo, ma ponad 150 milionów obywateli. Ten kraj rośnie nieprzerwanie od ostatnich 10 lat w średnim tempie 7-8% rocznie (pod względem wzrostu PKB) i jest jedną z 10 najszybciej rozwijających się gospodarek na świecie.[1]

Nigeria produkuje bardzo niewielkie ilości energii elektrycznej, a większość zapotrzebowania na prąd zaspokajają agregaty prądotwórcze. Można sobie wyobrazić jak wielkim obciążeniem jest taki stan rzeczy dla lokalnych konsumentów, firm i zakładów przemysłowych, a także jakie możliwości związane są z ewentualnym rozwojem infrastruktury i jego wpływem na poprawę funkcjonowania gospodarki. To zadziwiające, jak gospodarka może się tak szybko rozwijać, mając jednocześnie tego typu problemy.

Bardzo interesujące są także takie rynki, jak Kenia. Atrakcyjność tego kraju wynika z położenia na wschodnim wybrzeżu Afryki, które jest głównym centrum indyjskich i chińskich inwestycji na całym kontynencie. W Nairobi (stolicy Kenii) cały czas powstaje mnóstwo nowych firm. W tym mieście zlokalizowana jest także ogromna siedziba Organizacji Narodów Zjednoczonych, wspomagająca działania ONZ w pozostałych częściach kontynentu.

Afryka to jednak także bardzo udręczone kraje, takie jak Zimbabwe. Pomimo znaczących przemian ekonomicznych, kraj ten nadal wymaga zmian politycznych, by mógł stać się obiektem zainteresowania inwestorów.

Claus Born o Ameryce Łacińskiej

Po drugiej stronie Atlantyku, uwagę coraz większego grona inwestorów przyciąga szybki rozwój gospodarczy latynoamerykańskich nowych rynków wschodzących. Rynki te może ustępują pod względem wielkości Brazylii, czyli „B” w gronie krajów „BRIC” (Brazylia, Rosja, Indie i Chiny), ale tempo ich wzrostu i gromadzenia bogactwa jest porównywalne z bardziej zaawansowanymi gospodarkami wschodzącymi. Wiele z nich niemal bez szwanku wychodzi z kryzysu, który obecnie sprawia tak ogromne problemy rynkom rozwiniętym, w dużej mierze dzięki rozważnej polityce finansowej. Nowe rynki wschodzące z Ameryki Łacińskiej korzystają także na niesłabnącym popycie na ich surowce.

Claus Born-Franklin Templeton

Claus Born

Jeżeli analizę Ameryki Łacińskiej zaczniemy od Brazylii, czyli największego kraju na kontynencie, odnotujemy przede wszystkim potężny wzrost będący rezultatem odkrycia ogromnych złóż ropy, które mają decydujący wpływ na lokalne możliwości inwestycyjne. To jednak nie jedyny kraj, w którym zachodzą zmiany.

Spójrzmy na Peru. Kraj ten ma stabilne warunki gospodarcze od niemal dwóch dziesięcioleci i posiada ogromne zasoby surowców, w tym, w szczególności, miedzi i złota. Peruwiański sektor surowcowy od kilku lat jest beneficjentem znaczących inwestycji. Poprawia się także sytuacja konsumentów, a szybki rozwój kraju z roku na roku widoczny jest gołym okiem.

Innym ciekawym przypadkiem jest Panama. Aktualnie prowadzone są prace nad poszerzeniem i pogłębieniem Kanału Panamskiego. Panama ma unikalne strategiczne położenie pomiędzy dwoma Amerykami, dzięki czemu może pełnić korzystną funkcję węzła komunikacyjnego. W kraju działa zatem wiele firm wykorzystujących nie tylko dostęp do kanału, ale także możliwości związane z transportem lotniczym. Zmiany zachodzące w Panamie są więc także bardzo ekscytujące.

Uważamy, że nowe rynki wschodzące są atrakcyjne dla inwestorów z trzech powodów:

1)  Potencjał wzrostowy: Wiele z tych rynków notuje wyjątkowo szybki wzrost. Na liście dziesięciu najszybciej rozwijających się gospodarek na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat znajdują się Chiny plus dziewięć nowych rynków wschodzących.[2]

2)  Wyceny: Bardzo podobają nam się atrakcyjne, w naszej ocenie, wyceny papierów, jakie notowaliśmy na wielu nowych rynkach wschodzących na przestrzeni ostatniego roku.

3)  Korelacja: Wskaźnik korelacji nowych rynków wschodzących z innymi rynkami wschodzącymi i rynkami rozwiniętymi jest (wg danych historycznych) bardzo niski. Niska jest także korelacja pomiędzy poszczególnymi nowymi rynkami wschodzącymi. Wydarzenia w Argentynie wydają się nie mieć najmniejszego wpływu na to, co dzieje się w Nigerii czy Wietnamie. Ta klasa aktywów jest zatem szczególnie atrakcyjna z punktu widzenia możliwości dywersyfikacji portfela.


[1] Źródło: The Economist; MFW

[2] Źródło: Międzynarodowy Fundusz Walutowy; baza danych „World Economic Outlook”, wrzesień 2011 r.

Informacja  natury prawnej

Informacje zawarte w tym artykule nie stanowią kompletnej analizy wszystkich istotnych faktów dotyczących jakiegokolwiek kraju, regionu czy rynku. Wszelkie przedstawione w artykule komentarze, opinie i analizy reprezentują wyłącznie zdanie dr Mobiusa i mają charakter wyłącznie informacyjny. Biorąc pod uwagę zmienność warunków rynkowych i ekonomicznych, wszelkie komentarze, opinie i analizy dr Mobiusa są w pełni aktualne wyłącznie w dniu ich publikacji i mogą ulec zmianie bez odrębnego powiadomienia. Wyrażone opinie mają na celu zobrazowanie sposobu, w jaki dr Mobius analizuje rynki papierów wartościowych, a komentarze w żadnym wypadku nie stanowią indywidualnych porad lub rekomendacji inwestycyjnych ani zachęty do nabycia, sprzedania lub utrzymywania jakichkolwiek papierów czy stosowania jakiejkolwiek strategii inwestycyjnej. Czytelnik może podejmować decyzje w oparciu o zawarte w artykule informacje wyłącznie na własne ryzyko. Przed podjęciem jakichkolwiek decyzji inwestycyjnych, zalecamy skonsultowanie się z profesjonalnym doradcą.

Dane pochodzące z zewnętrznych źródeł mogły zostać wykorzystane na potrzeby opracowania niniejszego komentarza. Takie dane nie zostały odrębnie zweryfikowane, potwierdzone ani poddane jakiejkolwiek kontroli przez dr Mobiusa ani Franklin Templeton Investments i nie gwarantujemy, że są one w pełni precyzyjne.

Franklin Templeton Investments i dr Mobius nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za jakiekolwiek straty wynikające z wykorzystania zawartych w artykule informacji, opinii lub szacunkowych danych.

Źródło: URL http://mobius.blog.franklintempleton.com/

Opinie wyrażone przez autora są na dzień publikacji: 5 stycznia 2012 r.

© Copyright 2010 Franklin Templeton Investments. Wszelkie prawa zastrzeżone

2012-01-12 10:49

Rok miniony i rok nadchodzący

W 2011 r., sposób postrzegania globalnego porządku gospodarczego uległ zmianie. W przeszłości, Stany Zjednoczone były uważane za główną siłę napędową światowej gospodarki, lecz ostatnio inwestorzy zaczęli zdawać sobie sprawę

z rosnącego udziału dużych gospodarek wschodzących, takich jak Chiny czy Indie, w globalnym PKB. Podczas gdy rating długoterminowego zadłużenia USA został w sierpniu obniżony, a głównym tematem związanym ze strefą euro przez większą część roku były jej problemy z zadłużeniem budżetowym, niektóre gospodarki wschodzące zanotowały
w 2011 r. przyspieszenie tempa wzrostu.

Oczywiście w tym obszarze także nie obyło się bez wyzwań. W większości krajów rozwiniętych nadal dominowała skrajnie rozluźniona polityka pieniężna, której efektem było zalanie światowego systemu finansowego dodatkową płynnością, a wiele rynków wschodzących musiało poradzić sobie z rosnącymi cenami towarów i usług, aprecjacją krajowych walut, a w niektórych przypadkach także inflacją importowaną. W ramach walki z rosnącą inflacją, banki centralne kilku krajów rozwijających się przez znaczną część roku zaostrzały politykę pieniężną, co rozbudziło obawy inwestorów o perspektywy wzrostu gospodarczego. Dynamiczne gospodarki, m.in. Chiny, inne rozwijające się kraje azjatyckie czy gospodarki latynoamerykańskie, rzeczywiście nieco zwolniły pod koniec roku, ale i tak mają większe szanse na łagodne i miękkie lądowanie niż rynki rozwinięte.

Miniony rok przyniósł także obawy przed możliwymi skutkami spadku eksportu rynków wschodzących w następstwie wolniejszego rozwoju ich głównych partnerów handlowych, takich jak USA i Europa. Wiele rynków wschodzących, na czele z Rosją, Turcją i rynkami azjatyckimi, budowało swój wzrost w 2011 r. przede wszystkim w oparciu o popyt krajowy, a coraz większą rolę odgrywała także wymiana handlowa pomiędzy samymi rynkami wschodzącymi. Te trendy podkreśliły fundamentalną siłę rozwijającego się świata, w którym wiele krajów ma niższe wskaźniki długu do PKB
i większe rezerwy walutowe w porównaniu z rynkami rozwiniętymi.

Wahania na światowych rynkach akcji w 2011 r. nie pozostały bez wpływu na giełdy na rynkach wschodzących. Pierwszą falę wzmożonej zmienności w ubiegłym roku przyniosła tzw. „Arabska Wiosna”, czyli seria przewrotów politycznych w Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie, w efekcie których obalono kilka wieloletnich reżimów, wywołując jednocześnie ogromny niepokój połączony z wzrostami cen ropy i gazu na całym świecie. Później nastąpiło najpotężniejsze w historii trzęsienie ziemi w Japonii, które pociągnęło za sobą uderzenie fali tsunami i zagrożenie katastrofą nuklearną, co doprowadziło do dramatycznych spadków na światowych giełdach. W drugiej połowie 2011 r., narastające obawy o stan zadłużenia budżetowego krajów rozwiniętych spowodowały nagły spadek nastrojów rynkowych i wzrost awersji do ryzyka na całym świecie, co z kolei przełożyło się na odpływ kapitału z rynków wschodzących w kierunku aktywów postrzeganych przez większość inwestorów jako bezpieczniejsze, np. amerykańskich papierów skarbowych i instrumentów rynku pieniężnego.

Pod koniec roku, europejscy politycy zdecydowali się na konkretne działania w kierunku rozwiązania regionalnego kryzysu zadłużenia. Co więcej, inwestorzy zaczęli dostrzegać wysoką rentowność amerykańskich przedsiębiorstw,
a Chiny wykonały pierwszy krok na drodze do bardziej stymulacyjnej polityki pieniężnej. Te czynniki nieco poprawiły nastroje inwestorów, ale rynki wschodzące w ujęciu ogólnym i tak zakończyły rok z dwucyfrową stratą.[1] Największe spadki zanotowały takie rynki, jak Egipt, gdzie większa część roku upłynęła w niespokojnej atmosferze politycznej, rynki wschodnioeuropejskie, np. Turcja, Węgry czy Polska, które odczuwały niekorzystny wpływ problemów regionalnych,
a także Indie, gdzie bank centralny walczył z inflacją zaostrzając politykę pieniężną.[1] Z drugiej strony, kilka rynków wschodzących radziło sobie znacznie lepiej; były to głównie rynki z Azji Południowo-Wschodniej, takie jak Indonezja, która zakończyła rok na plusie, a także Malezja, Filipiny czy Tajlandia.[1]

Prognozy na 2012 rok

Choć kilka krajów rozwiniętych nadal zmaga się z problemami z zadłużeniem budżetowym, wiele gospodarek wschodzących może pochwalić się dynamicznym wzrostem, niskim zadłużeniem w stosunku do PKB i zasobnymi rezerwami walutowymi. Uważamy, że ta fundamentalna przewaga utrzyma się również w nadchodzących miesiącach
i latach i ostatecznie znajdzie odbicie w zyskach i kursach akcji spółek z rynków wschodzących. W przyszłości, znaczenie popytu krajowego dla rozwoju rynków wschodzących będzie jeszcze większe, gdy dynamika gospodarek rozwiniętych będzie spadać pod wpływem problemów budżetowych. Spory udział we wzroście konsumpcji krajowej mogą mieć rosnące poziomy dochodów i dojrzewanie młodej pracującej populacji.

Jednym ze źródeł potencjalnego ryzyka w przyszłości może być wysoka inflacja; wskaźnik inflacji był wprawdzie względnie niski w krajach rozwijających się, ale w niektórych przypadkach poszedł w górę w 2011 r. W niektórych krajach tempo wzrostu cen ostatnio nieco spadło, umożliwiając ich władzom przejście do nieco bardziej stymulacyjnej polityki pieniężnej. Przykładowo, Brazylia i Indonezja już dokonały cięć stóp procentowych, a Chiny obniżyły wymogi kapitałowe dla banków po raz pierwszy od 2008 r. Taki trend może utrzymać się także w 2012 r., jeżeli władze rynków wschodzących zaczną koncentrować się w większym stopniu na pobudzaniu rozwoju gospodarczego, w warunkach słabnącej dynamiki na świecie i łagodniejszych presji inflacyjnych. Rządy będą także musiały odpowiednio zająć się stymulacją wzrostu zatrudnienia oraz problemem nierówności płacowych.

Innym czynnikiem ryzyka jest zmienność rynkowa. Jak pokazały ubiegłoroczne wydarzenia, zawsze mogą pojawić się całkowicie nieoczekiwane czynniki i okoliczności, które mogą stać się katalizatorem potężnych zmian o znaczeniu międzynarodowym. Nie jesteśmy w stanie dokładnie przewidzieć czasu ani rozmiarów kolejnej korekty, ale możemy być pewni, że to nie koniec wahań rynkowych. Każdy kryzys jest jednak potencjalnym źródłem możliwości. Dlatego cały czas przyjmujemy długi horyzont inwestycyjny i lokujemy nasz kapitał w akcjach spółek, które uważamy za niedoszacowane, oparte na solidnych fundamentach i stale rosnące, a także w papiery tych przedsiębiorstw, które, według nas, są w stanie przetrwać w trudnych, kryzysowych czasach.

Nasze długoterminowe prognozy dla rynków wschodzących nadal są optymistyczne. Uważamy, że najważniejsze zadania, z jakimi władze wielu spośród tych krajów będą musiały uporać się w najbliższych miesiącach, to zrównoważenie wzrostu, kontrolowanie inflacji i utrzymanie konkurencyjności w skali globalnej. Sądzimy, że rynki wschodzące mogą wkrótce znacząco urosnąć w porównaniu z ich obecnymi rozmiarami, a w dłuższej perspektywie ich łączna wartość może przekroczyć łączną wartość rynków akcji w USA, Japonii i Europie.


[1] Źródło: MSCI Emerging Markets Index, na dzień 31 grudnia 2011 r.

Informacja  natury prawnej

Informacje zawarte w tym artykule nie stanowią kompletnej analizy wszystkich istotnych faktów dotyczących jakiegokolwiek kraju, regionu czy rynku. Wszelkie przedstawione w artykule komentarze, opinie i analizy reprezentują wyłącznie zdanie dr Mobiusa i mają charakter wyłącznie informacyjny. Biorąc pod uwagę zmienność warunków rynkowych i ekonomicznych, wszelkie komentarze, opinie i analizy dr Mobiusa są w pełni aktualne wyłącznie w dniu ich publikacji i mogą ulec zmianie bez odrębnego powiadomienia. Wyrażone opinie mają na celu zobrazowanie sposobu, w jaki dr Mobius analizuje rynki papierów wartościowych, a komentarze w żadnym wypadku nie stanowią indywidualnych porad lub rekomendacji inwestycyjnych ani zachęty do nabycia, sprzedania lub utrzymywania jakichkolwiek papierów czy stosowania jakiejkolwiek strategii inwestycyjnej. Czytelnik może podejmować decyzje w oparciu o zawarte w artykule informacje wyłącznie na własne ryzyko. Przed podjęciem jakichkolwiek decyzji inwestycyjnych, zalecamy skonsultowanie się z profesjonalnym doradcą.

Dane pochodzące z zewnętrznych źródeł mogły zostać wykorzystane na potrzeby opracowania niniejszego komentarza. Takie dane nie zostały odrębnie zweryfikowane, potwierdzone ani poddane jakiejkolwiek kontroli przez dr Mobiusa ani Franklin Templeton Investments i nie gwarantujemy, że są one w pełni precyzyjne.

Franklin Templeton Investments i dr Mobius nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za jakiekolwiek straty wynikające z wykorzystania zawartych w artykule informacji, opinii lub szacunkowych danych.

Źródło: URL http://mobius.blog.franklintempleton.com/, 12 stycznia 2012 r

Opinie wyrażone przez autora są na dzień publikacji: 12 stycznia 2012 r

© Copyright 2010 Franklin Templeton Investments. Wszelkie prawa zastrzeżone

2011-12-22 11:51

Aktualna sytuacja na Półwyspie Koreańskim

Śmierć północnokoreańskiego przywódcy Kim Dzong Ila, która nastąpiła 17 grudnia 2011 r., nasiliła niepewność co do perspektyw transformacji reżimu Korei Północnej, która przygotowywała się do zmian na szczytach władzy w 2012 r. Na razie niewiele wiadomo o Kim Dzong Unie - młodym człowieku, który będzie teraz głową rodu rządzącego krajem. Niektórzy analitycy sądzą, że śmierć Kim Dzong Ila oznacza większą niestabilność i znaczący wzrost ryzyka związanego z owianą tajemnicą dyktaturą Phenianu, co ma istotne konsekwencje dla bezpieczeństwa zarówno na Półwyspie Koreańskim, jak i poza jego terytorium. Najbardziej zagrożone kraje to oczywiście Korea Południowa i Japonia, ale rozwój sytuacji w Korei Północnej z uwagą muszą obserwować także Chiny czy USA.

Uważamy, że młody i niedoświadczony Kim Dzong Un może nie udźwignąć jeszcze pełni władzy, jaką dzierżył jego ojciec, zatem na początku duży wpływ na nowego przywódcę mogą mieć inni członkowie rodziny Kimów. Sądzimy, że reżim może zainicjować jakiegoś rodzaju działania zbrojne lub przeprowadzić próby broni nuklearnej, by zademonstrować światu, że nie ma mowy o zmianie polityki władz, wewnętrznym sporze czy możliwości zjednoczenia z Koreą Południową.

Sytuacja na Półwyspie Koreańskim jest jednak niepewna i niestabilna już od zakończenia wojny koreańskiej w 1953 r. Południe zawsze odczuwało zagrożenie inwazją z północy, które dodatkowo wzrastało wraz z kolejnymi działaniami podejmowanymi przez Koreę Północną na przestrzeni lat. Niektórzy inwestorzy zagraniczni zdołali się zatem uodpornić na negatywny wpływ takiej sytuacji.

Przypuszczamy, że zmiana lidera reżimu nie będzie miała bezpośrednich konsekwencji dla północnoazjatyckich rynków finansowych, choć wzrost napięcia na Półwyspie Koreańskim może wywołać pewne przesunięcia kapitału z Korei Południowej w kierunku takich rynków, jak Chiny, Japonia i Hongkong. Na razie jednak nie dostrzegamy sygnałów takiego trendu.

Jeżeli chodzi o bardziej optymistyczne wiadomości, nowi liderzy Korei Północnej mogą okazać się bardziej przychylni reformom gospodarczym w chińskim stylu, które mogłyby doprowadzić do rozluźnienia warunków politycznych. Czynniki fundamentalne Korei Południowej nadal są generalnie solidne, a kraj ten cały czas notuje stabilny długoterminowy wzrost gospodarczy. W listopadzie, południowokoreański rząd ratyfikował porozumienie o wolnym handlu z USA, które ma wejść w życie w styczniu 2012 r.; owocem tej umowy powinno być zwiększenie wymiany handlowej pomiędzy tymi dwoma gospodarkami.

Informacja  natury prawnej

Informacje zawarte w tym artykule nie stanowią kompletnej analizy wszystkich istotnych faktów dotyczących jakiegokolwiek kraju, regionu czy rynku. Wszelkie przedstawione w artykule komentarze, opinie i analizy reprezentują wyłącznie zdanie dr Mobiusa i mają charakter wyłącznie informacyjny. Biorąc pod uwagę zmienność warunków rynkowych i ekonomicznych, wszelkie komentarze, opinie i analizy dr Mobiusa są w pełni aktualne wyłącznie w dniu ich publikacji i mogą ulec zmianie bez odrębnego powiadomienia. Wyrażone opinie mają na celu zobrazowanie sposobu, w jaki dr Mobius analizuje rynki papierów wartościowych, a komentarze w żadnym wypadku nie stanowią indywidualnych porad lub rekomendacji inwestycyjnych ani zachęty do nabycia, sprzedania lub utrzymywania jakichkolwiek papierów czy stosowania jakiejkolwiek strategii inwestycyjnej. Czytelnik może podejmować decyzje w oparciu o zawarte w artykule informacje wyłącznie na własne ryzyko. Przed podjęciem jakichkolwiek decyzji inwestycyjnych, zalecamy skonsultowanie się z profesjonalnym doradcą.

Dane pochodzące z zewnętrznych źródeł mogły zostać wykorzystane na potrzeby opracowania niniejszego komentarza. Takie dane nie zostały odrębnie zweryfikowane, potwierdzone ani poddane jakiejkolwiek kontroli przez dr Mobiusa ani Franklin Templeton Investments i nie gwarantujemy, że są one w pełni precyzyjne.

Franklin Templeton Investments i dr Mobius nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za jakiekolwiek straty wynikające z wykorzystania zawartych w artykule informacji, opinii lub szacunkowych danych.

Źródło: URL http://mobius.blog.franklintempleton.com/,  2011

Opinie wyrażone przez autora są na dzień publikacji:  2011

© Copyright 2010 Franklin Templeton Investments. Wszelkie prawa zastrzeżone

2011-12-19 11:32

Sytuacja na rynkach wschodzących

W tym tygodniu łączymy siły z dr Michaelem Hasenstabem, dyrektorem działu obligacji międzynarodowych w zespole ds. instrumentów o stałym dochodzie Franklin Templeton, by przedstawić Państwu nasz wspólny punkt widzenia na rynki wschodzące: ich historię, obecną sytuację i rysujące się przed nimi perspektywy.

Zapraszam do przeczytania tekstu pt. „Rynki wschodzące: wczoraj, dziś i jutro” na stronie „Beyond Bulls & Bears” („Pośród byków i niedźwiedzi”), na której można znaleźć komentarze i opinie wielu naszych zarządzających.

Osoby mieszkające w USA mogą znaleźć ten blog tutaj, a także śledzić nas na Twitterze: @FTI_Perspective.

Prawdopodobnie w przyszłym tygodniu opublikuję kolejny artykuł na moim blogu, zawierający analizę 2011 roku i perspektywy na rok 2012.

Czytelnicy spoza USA znajdą nasz nowy artykuł poniżej:

Rynki wschodzące: wczoraj, dziś i jutro

Obecnie, prawie wszystkie rynki zdają się reagować na kolejne wiadomości napływające z Europy. Polityczny impas w sprawie redukcji deficytu, wysokie bezrobocie i obawy przed recesją w USA z pewnością nie poprawiają nastrojów inwestorów. Nie należy jednak jeszcze rzucać ręcznika. Podczas, gdy niesłabnące turbulencje na rynkach wywołują coraz większą nerwowość wśród inwestorów, potężny i odporny na zewnętrzne wpływy wzrost rynków wschodzących może dawać powody do optymizmu.

Rynki wschodzące zostały okrzyknięte wielką nadzieją światowej gospodarki, więc pomyśleliśmy, że to dobry moment, by przypomnieć niektóre komentarze na ich temat z przeszłości oraz przedstawić aktualny punkt widzenia naszych dwóch luminarzy inwestowania na tych rynkach, jakimi są dr Mark Mobius z Templeton Emerging Markets Group oraz dr Michael Hasenstab z Franklin Templeton Fixed Income Group, którzy wspólnie zarządzają uruchomionym niedawno funduszem Templeton Emerging Markets Balanced Fund, nadzorując jego inwestycje odpowiednio na rynkach akcji i na rynkach instrumentów o stałym dochodzie.

Wiele rynków wschodzących zdołało już pozbyć się reputacji słabszych graczy na światowej arenie gospodarczej, gdy ich rządy, które wcześniej z nieufnością podchodziły do internacjonalizacji ekonomicznej, zaczęły prowadzić politykę sprzyjającą wzrostowi i stabilizacji rynkowej. Rosnący popyt i globalizacja skłoniły władze krajów rozwijających się do wykorzystania przychodów z eksportu do wzmocnienia gospodarek krajowych, które odgrywają coraz ważniejszą rolę w handlu międzynarodowym.

Rynki wschodzące dziś

Choć droga rozwoju rynków wschodzących w 2011 r. była bardzo wyboista, dr Mark Mobius, prezes Templeton Emerging Markets Group, zauważył, że kraje te wyprzedzały rynki rozwinięte w ośmiu z ostatnich dziesięciu lat[1] i nadal mają przed sobą korzystne perspektywy długoterminowe:

„Według szacunkowych danych, gospodarki wschodzące rozwijają się w tym roku w trzykrotnie szybszym tempie niż kraje rozwinięte.[2] Znajduje to odbicie w rentowności spółek z rynków wschodzących oraz w wycenie ich akcji. Należy oczywiście spodziewać się pewnych wahań rynkowych, ale widać wyraźnie, że rynki wschodzące mają wszystko czego trzeba, by nadal wyprzedzać kraje rozwinięte w dłuższej perspektywie”.

Dr Michael Hasenstab, starszy wiceprezes i dyrektor w dziale obligacji międzynarodowych w Franklin Templeton Fixed Income Group, sugeruje, że stopniowe dojrzewanie filozofii gospodarczej dominującej na rynkach wschodzących miało swój wkład w ich dynamiczny rozwój:

„Większość ludzi żyjących w krajach rozwijających się zdaje sobie sprawę z postępu, jaki osiągnęli. Bodaj najważniejszym źródłem tak szybkiego rozwoju rynków wschodzących jest przyjęcie ideologii wolnorynkowej. W miarę rosnącego dostępu do rynków światowych, rosną standardy życiowe obywateli i zwiększa się dynamika wymiany handlowej”.

Czynniki fundamentalne wielu rynków wschodzących także są lepsze na tle gospodarek rozwiniętych. Wiele krajów rozwijających się może pochwalić się mniejszym lewarowaniem sektora bankowego, niewielkim deficytem budżetowym (lub jego brakiem) czy zasobnymi rezerwami walutowymi. Nie zapewnia to jednak rynkom wschodzącym całkowitej odporności na wpływ sytuacji na świecie, w której rynki jednego dnia idą w górę o pięć procent, by następnego dnia tyle samo stracić. Dr Mobius zauważa jednak, że tego typu krótkoterminowe wahania nie zawsze muszą być czynnikiem niekorzystnym:

„Zmienność jest typową cechą wszystkich rynków, która jednak nie zawsze musi oznaczać coś złego. Najlepszym sposobem na poradzenie sobie z wahaniami jest przyjęcie długiego horyzontu inwestycyjnego. Dzięki temu, inwestorzy mogą wybiegać myślami poza tymczasowe ruchy rynkowe, a wręcz je wykorzystywać i kupować papiery w czasie wyprzedaży wywołanej rynkową paniką, a nie rzeczywistymi zmianami czynników fundamentalnych”.

Ponadto, dr Hasenstab przypomina, że obecny okres wzmożonej zmienności nie jest bezprecedensowy i może stanowić źródło atrakcyjnych możliwości:

„W miarę, jak wyzwania budżetowe stojące przed Europą powracają na pierwsze strony gazet, wzmożona zmienność na rynkach tworzy trudne warunki dla inwestorów. Bardzo podobna sytuacja miała miejsce w 2010 r. Choć kłopoty najbardziej zadłużonych krajów Europy są jak najbardziej realne, uważamy, że pozostaną one problemem europejskim, a nie ogólnoświatowym. Takie okresy wzmożonej zmienności rynkowej postrzegamy jako okazje do zainwestowania gotówki w atrakcyjne pozycje po lepszych cenach. Zachęcamy inwestorów do skoncentrowania się na czynnikach fundamentalnych spółek i uważamy, że poziom ryzyka nie jest zbyt duży, biorąc pod uwagę sygnały trwającego odbicia gospodarczego na całym świecie”.

Opinie na temat Chin

Choć dr Mobius zapewnia, że strategia inwestycyjna Templetona dotycząca rynków wschodzących zakłada wyszukiwanie możliwości poprzez szczegółowe badania pojedynczych spółek, a nie analizy krajowe czy sektorowe, dywersyfikacja geograficzna może być skutecznie wykorzystywana do redukcji ogólnego ryzyka, poprzez ograniczanie ekspozycji na jeden rynek krajowy:

„Ogólnie rzecz biorąc, utrzymujemy największą ekspozycję na Chiny, Brazylię, Indie, Tajlandię, Rosję, Indonezję i Turcję. Uważam, że rynki BRIC (Brazylia, Rosja, Indie i Chiny) na różnych etapach nadal będą radziły sobie całkiem dobrze. Każdy z tych krajów ma własny wyjątkowy charakter i w różny sposób reaguje na zmiany warunków. Poza rynkami BRIC, coraz większe znaczenie będą miały kraje z grupy Next 11 (Bangladesz, Egipt, Indonezja, Iran, Meksyk, Nigeria, Pakistan, Filipiny, Korea Południowa, Turcja i Wietnam), a obserwowanie ich będzie szczególnie interesujące z uwagi na ich różnorodność i zróżnicowanie faz rozwoju. Ponadto, uważnie obserwujemy RPA, Kazachstan, Polskę, Ukrainę, Argentynę, Chile i Kolumbię.

Jeżeli chodzi o sektorową strukturę ekspozycji, w ostatnim czasie koncentrujemy się przede wszystkim na dwóch tematach inwestycyjnych: konsumpcji i surowcach. Akcje spółek surowcowych wydają nam się atrakcyjne, ponieważ przewidujemy utrzymanie się światowego popytu na surowce w dłuższej perspektywie. Ceny surowców powinny utrzymać długofalowy trend wzrostowy, dzięki niesłabnącemu popytowi i ograniczonej podaży. Inwestycje w branżę surowcową to także jeden ze sposobów wykorzystania rosnącego popytu i potężnych wzrostów takich gospodarek, jak Chiny czy Indie. W tym obszarze, poszukujemy spółek, których atutem jest wydajna produkcja takich surowców, jak ropa, ruda żelaza, aluminium, miedź, nikiel czy platyna. Rozwój infrastruktury na rynkach wschodzących cały czas stymuluje popyt na surowce „twarde”, ale rośnie także popyt na takie surowce, jak cukier, kakao czy niektóre zboża”.

Choć w ostatnim czasie media coraz częściej dają wyraz obawom przed spowolnieniem dynamiki chińskiej gospodarki, ostrzegając przed różnymi czarnymi scenariuszami (od stagnacji po „twarde lądowanie”) które mogłyby odbić się na rynkach rozwiniętych, dr Mobius uważa, że ten strach jest nieuzasadniony.

„Nasze długoterminowe prognozy dla Chin nadal są optymistyczne. Chiny to jedna z najszybciej rozwijających się dużych gospodarek na świecie, która będzie odgrywać coraz ważniejszą rolę na globalnej arenie gospodarczej. Dzięki bazie liczącej 1,3 mld potencjalnych konsumentów, chiński rynek konsumencki kwitnie. Prognozy rentowności przedsiębiorstw są optymistyczne, ze względu na rosnące dochody per capita i coraz silniejszy popyt na towary i usługi konsumenckie. Napływ bezpośrednich inwestycji zagranicznych także przybiera na sile, w miarę jak prężna chińska gospodarka budzi zainteresowanie coraz większego grona inwestorów z całego świata. Ponadto, Chiny mają największe na świecie rezerwy walutowe, dzięki czemu są bardziej odporne na negatywny wpływ wstrząsów na innych rynkach finansowych”.

Dr Hasenstab uważa, że obawy przed tym, że Chiny okażą się kolejną nadmiernie nadmuchaną bańką, są przesadzone. Spodziewając się pewnego spadku dynamiki chińskiej gospodarki w przyszłości, dr Hasenstab zauważa, że to kolejna faza naturalnego rozwoju gospodarczego i jest pewien, że Chiny nadal będą miały duży udział w globalnym wzroście:

„Niektórzy obserwatorzy obawiają się, że chińską gospodarkę czeka „twarde lądowanie”, a potężne inwestycje mogą doprowadzić do wzrostu liczby niespłacanych kredytów i strat w sektorze bankowym. Inni podkreślają wysokie ryzyko drastycznej korekty cen nieruchomości po ostatnich szybkich wzrostach. Uważamy, że obydwa te zagrożenia muszą być stale monitorowane. Niemniej jednak sądzimy, że chińskie władze mają zarówno niezbędne środki, jak i determinację, by absorbować potencjalne straty sektora bankowego i zapewnić dodatkową stymulację w razie znaczącego osłabienia koniunktury. Co więcej, ostatnie dane sugerują, że rządowi udało się skutecznie schłodzić przegrzewającą się gospodarkę i ograniczyć tempo wzrostu PKB do zrównoważonego, ale nadal wysokiego poziomu”.

Prognozy dla rynków wschodzących

Niestety nie mamy kryształowej kuli, która pokazałaby inwestorom słuszny kierunek działania, ale dr Mobius nadal jest optymistą, jeżeli chodzi o perspektywy długoterminowe:

„Sądzę, że w ciągu najbliższej dekady, rynki wschodzące mogą znacząco urosnąć w porównaniu z ich obecnymi rozmiarami, a ich łączna wartość może przekroczyć łączną wartość rynków akcji w USA, Japonii i Europie. Rynki wschodzące zaszły już bardzo daleko od 1986 roku, w którym Międzynarodowa Korporacja Finansowa (IFC), organizacja ściśle współpracująca z Bankiem Światowym, podjęła działania mające na celu promocję rozwoju rynków kapitałowych w mniej rozwiniętych gospodarczo krajach. Od tamtego czasu, kraje rozwijające się przeobraziły się z tanich producentów w szybko rosnące gospodarki dysponujące potężnymi rynkami konsumenckimi. W przyszłości, znaczenie popytu krajowego dla rozwoju rynków wschodzących będzie jeszcze większe, gdy dynamika gospodarek rozwiniętych będzie spadać pod wpływem problemów budżetowych. Wzrost konsumpcji krajowej na rynkach wschodzących powinien być w przyszłości stymulowany i podtrzymywany przede wszystkim przez dwa czynniki: rosnące poziomy dochodów na obywatela oraz - co ważniejsze - dojrzewanie młodych populacji, które wejdą w najbardziej produktywny wiek”.

Dr Hasenstab podziela ten punkt widzenia:

„Charakterystyczną cechą ogólnoświatowego odbicia, które rozpoczęło się w ubiegłym roku, było uwidocznienie się różnic pomiędzy gospodarkami. Liczne rynki wschodzące oraz niektóre rynki rozwinięte, które przed kryzysem finansowym nie były nadmiernie obciążone lewarowaniem, zanotowały ogromne ożywienie tempa wzrostu gospodarczego. Ta dynamika kontrastowała z anemicznym odbiciem w USA, strefie euro i Japonii. Uważamy, że zróżnicowane tempo światowego odbicia gospodarczego może być także źródłem atrakcyjnych możliwości dla inwestorów zainteresowanych instrumentami o stałym dochodzie. Jesteśmy odpowiednio przygotowani na warunki, w których rynki wschodzące i wybrane rynki rozwinięte będą radzić sobie lepiej niż największe gospodarki rozwinięte i sądzimy, że taki scenariusz nadal jest prawdopodobny”.

Podtrzymując ten optymizm, zacytujmy na koniec innego wielkiego luminarza, sir Johna Templetona:

„Skuteczne inwestowanie nie jest łatwym zadaniem. Wymaga ono otwartego umysłu, nieustannej nauki i umiejętności krytycznej oceny sytuacji”.

JAKIE JEST RYZYKO?

Inwestycje wszelkiego rodzaju wiążą się z ryzykiem. Inwestorzy powinni być przygotowani na możliwość wahań wartości ich inwestycji, szczególnie w krótkiej perspektywie. W dłuższej perspektywie, akcje generują wyższe zwroty z inwestycji niż inne klasy aktywów, jednak krótkotrwałe wahania ich wyceny mogą być znacznie bardziej dramatyczne. Ceny obligacji generalnie poruszają się w kierunku przeciwnym do kierunku zmian stóp procentowych. W związku z tym, gdy utrzymywane w portfelu obligacje reagują na wzrost stóp procentowych, wycena tytułów uczestnictwa funduszu może iść w dół. Inwestowanie w instrumenty zagraniczne wiąże się z dodatkowym ryzykiem, np. dotyczącym wahań kursów wymiany, niestabilności gospodarczej czy zmian na arenie politycznej. Inwestycje na rynkach wschodzących obarczone są jeszcze większym ryzykiem wynikającym z powyższych czynników, oprócz typowych dla nich ryzyk związanych z względnie niewielkimi rozmiarami i mniejszą płynnością. Ryzyko związane z papierami o niższym ratingu i wyższej rentowności dotyczy przede wszystkim większego prawdopodobieństwa niewypłacalności i straty zainwestowanego kapitału. Szczególne ryzyko związane jest także ze stosowaniem technik gry na rynkach walutowych; takie działania mogą nie przynieść spodziewanych efektów i/lub być przyczyną strat.


[1] Źródło: MSCI, Factset.

[2] Źródło: MFW.

Informacje natury prawnej

Informacje zawarte w tym artykule nie stanowią kompletnej analizy wszystkich istotnych faktów dotyczących jakiegokolwiek kraju, regionu czy rynku. Wszelkie przedstawione w artykule komentarze, opinie i analizy reprezentują wyłącznie zdanie dr Mobiusa i mają charakter wyłącznie informacyjny. Biorąc pod uwagę zmienność warunków rynkowych i ekonomicznych, wszelkie komentarze, opinie i analizy dr Mobiusa są w pełni aktualne wyłącznie w dniu ich publikacji i mogą ulec zmianie bez odrębnego powiadomienia. Wyrażone opinie mają na celu zobrazowanie sposobu, w jaki dr Mobius analizuje rynki papierów wartościowych, a komentarze w żadnym wypadku nie stanowią indywidualnych porad lub rekomendacji inwestycyjnych ani zachęty do nabycia, sprzedania lub utrzymywania jakichkolwiek papierów czy stosowania jakiejkolwiek strategii inwestycyjnej. Czytelnik może podejmować decyzje w oparciu o zawarte w artykule informacje wyłącznie na własne ryzyko. Przed podjęciem jakichkolwiek decyzji inwestycyjnych, zalecamy skonsultowanie się z profesjonalnym doradcą.

Dane pochodzące z zewnętrznych źródeł mogły zostać wykorzystane na potrzeby opracowania niniejszego komentarza. Takie dane nie zostały odrębnie zweryfikowane, potwierdzone ani poddane jakiejkolwiek kontroli przez dr Mobiusa ani Franklin Templeton Investments i nie gwarantujemy, że są one w pełni precyzyjne.

Franklin Templeton Investments i dr Mobius nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za jakiekolwiek straty wynikające z wykorzystania zawartych w artykule informacji, opinii lub szacunkowych danych.

Źródło: URL http://mobius.blog.franklintempleton.com/, 18, 19 grudnia 2011 r.

Opinie wyrażone przez autora są na dzień publikacji: 18,19 grudnia 2011 r.

© Copyright 2010 Franklin Templeton Investments. Wszelkie prawa zastrzeżone

2011-12-07 13:42

Grać i wygrać w Makau

Jestem prawdziwym szczęśliwcem: moje nieustające poszukiwania możliwości inwestycyjnych pozwalają mi odwiedzać najpiękniejsze i najbardziej egzotyczne zakątki świata. Makau, położone po zachodniej stronie estuarium Rzeki Perłowej na terytorium Chin, należy – z wielu powodów – do moich ulubionych miejsc. Jako inwestor, interesuję się potencjałem inwestycyjnym Makau. Jako obywatel świata, jestem zafascynowany kulturą i bogatą historią tego miejsca.

Mark Mobius

Jeżeli chodzi o kulturę, Makau otwiera przed turystami liczne muzea przedstawiające całą jego historię, od czasów panowania kolejnych chińskich dynastii, poprzez okres portugalskiego kolonializmu po czasy obecne, ale dla mnie jedną z największych atrakcji są fajerwerki. Każdego roku, we wrześniu, w Makau organizowany jest Międzynarodowy Konkurs Fajerwerków – prawdopodobnie największa tego typu impreza na świecie. Inne wydarzenia, które przyciągają tłumy widzów, to Międzynarodowy Festiwal Muzyczny w listopadzie, Międzynarodowy Maraton, a także Grand Prix Makau, podczas którego ulice zamieniane są w tor wyścigowy, podobnie jak ma to miejsce w Monako.

Prawdziwym sercem Makau są jednak kasyna. Makau jest największym centrum hazardu na świecie: w 2010 r., przychody z gier hazardowych w tym regionie administracyjnym były aż czterokrotnie wyższe niż przychody z hazardu w Las Vegas.1 Według prognoz na 2011 r., przychody z hazardu w Makau mają sięgnąć 34 mld USD (w porównaniu z prognozowanymi przychodami Las Vegas w tym samym okresie na poziomie 6 mld USD).2

Kasyna w Makau są profilowane przede wszystkim pod kątem klientów VIP, których zakłady zaczynają się od 20 tysięcy USD i szybko przechodzą w miliony dolarów. W 2010 r., struktura przychodów była następująca: VIP (72%), rynek masowy (23%), automaty do gry (5%).3 Najpopularniejszą grą wśród VIP-ów jest bakarat, w którym teoretyczna częstotliwość wygranej wynosi 2,85%. W Makau, bakarat generuje ponad 90% wszystkich przychodów z gier hazardowych.3

Dzięki niewielkiej odległości od Hongkongu i dużych miast na południu Chin, Makau w naturalny sposób stało się centrum turystyki i hazardu. Od 2004 r., przychody brutto z gier hazardowych rosną w tempie 30% rocznie: z ok. 5 mld USD w 2004 r. do 24 mld USD w 2010 r.1 W tym czasie powstało wiele nowych kasyn, wydano mnóstwo nowych pozwoleń na prowadzenie tego typu działalności, a branża turystyczna zanotowała imponujący rozwój.3 Ten trend nadal trwa: w 2011 r., łączne przychody z turystyki mają być o 45% wyższe niż w roku ubiegłym.2

Napływ gości z innych części świata przekłada się także na rosnące przychody do budżetu Makau, które aż w 82% pochodzą z opodatkowania działalności hazardowej (wg danych z 2009 r.).4 Ten specjalny region administracyjny ma rating „Aa3” przyznany przez agencję Moody’s, a jego prawo wymaga równoważenia przychodów i wydatków budżetowych bez tworzenia deficytu. Bogactwo Makau przekłada się także na dobrobyt jego mieszkańców, którzy od lat korzystają z bezpłatnej edukacji, dzięki czemu poziom piśmienności wśród obywateli jest bardzo wysoki.

Ponadto, rząd stara się stymulować wzrost przychodów z innych niż hazard źródeł, takich jak rozrywka, organizacja zjazdów i konwentów czy handel detaliczny. Obecnie, pomimo dużej liczby turystów rocznie, średni czas ich pobytu w Makau to zaledwie 1,5 dnia. Rozwój nowoczesnych obiektów rozrywkowych ma na celu skłonienie gości do dłuższych odwiedzin w Makau. Przy kasynach powstają pięciogwiazdkowe hotele, które cieszą się dużą popularnością i oferują pokoje za 100-300 dolarów za noc. Makau ma dziś hotele oferujące ok. 20 tys. pokojów, a nowe inwestycje mają zwiększyć tę liczbę do 35 tys. w ciągu najbliższych pięciu lat.3

Rozwój widoczny jest również w obszarze infrastruktury. W wyniku osuszania terenów i budowy mostu pomiędzy wyspami Taipa i Coloane, w wyniku czego powstał obszar Cotai, terytorium Makau powiększyło się w okresie od 2000 r. do 2010 r. z 25 do 30 kilometrów kwadratowych. Jedną z najważniejszych dla Makau inwestycji, które zostaną zrealizowane w najbliższej przyszłości, jest most Hongkong – Zhuhai – Makau; będzie to właściwie cały zespół mostów i tuneli, które połączą zachodnie terytorium Hongkongu z Makau i miastem Zhuhai w prowincji Guangdong. Ten projekt o wartości 10 mld USD, którego zakończenie zaplanowane jest na 2015 r., umożliwi podróż środkami transportu naziemnego przez kilka niezwykle spektakularnych miejsc i obiektów, takich jak jeden z najdłuższych na świecie mostów o długości 29 kilometrów. Rozbudowane zostaną obiekty urzędu imigracyjnego na dwóch przejściach granicznych Chińskiej Republiki Ludowej, a Makau i Cotai zostaną połączone linią szybkiego tramwaju.

Pomimo sporego potencjału Makau, należy pamiętać o mocnej konkurencji ze strony kasyn w Singapurze, który jest drugim pod względem wielkości rynkiem gier hazardowych na świecie. Co więcej, kasyna singapurskie korzystają na niższym opodatkowaniu swej działalności. Niemniej jednak uważamy, że Makau może być dla inwestorów rynkiem atrakcyjnych możliwości.


[1]. Źródło: BNP

[2]. Źródło: Raport CLSA, wrzesień 2011 r.

[3]. Źródło: Biuro ds. turystyki przy rządzie Makau

[4]. Źródło: DSEC; AM Mindpower Solutions

Informacja  natury prawnej

Informacje zawarte w tym artykule nie stanowią kompletnej analizy wszystkich istotnych faktów dotyczących jakiegokolwiek kraju, regionu czy rynku. Wszelkie przedstawione w artykule komentarze, opinie i analizy reprezentują wyłącznie zdanie dr Mobiusa i mają charakter wyłącznie informacyjny. Biorąc pod uwagę zmienność warunków rynkowych i ekonomicznych, wszelkie komentarze, opinie i analizy dr Mobiusa są w pełni aktualne wyłącznie w dniu ich publikacji i mogą ulec zmianie bez odrębnego powiadomienia. Wyrażone opinie mają na celu zobrazowanie sposobu, w jaki dr Mobius analizuje rynki papierów wartościowych, a komentarze w żadnym wypadku nie stanowią indywidualnych porad lub rekomendacji inwestycyjnych ani zachęty do nabycia, sprzedania lub utrzymywania jakichkolwiek papierów czy stosowania jakiejkolwiek strategii inwestycyjnej. Czytelnik może podejmować decyzje w oparciu o zawarte w artykule informacje wyłącznie na własne ryzyko. Przed podjęciem jakichkolwiek decyzji inwestycyjnych, zalecamy skonsultowanie się z profesjonalnym doradcą.

Dane pochodzące z zewnętrznych źródeł mogły zostać wykorzystane na potrzeby opracowania niniejszego komentarza. Takie dane nie zostały odrębnie zweryfikowane, potwierdzone ani poddane jakiejkolwiek kontroli przez dr Mobiusa ani Franklin Templeton Investments i nie gwarantujemy, że są one w pełni precyzyjne.

Franklin Templeton Investments i dr Mobius nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za jakiekolwiek straty wynikające z wykorzystania zawartych w artykule informacji, opinii lub szacunkowych danych.

Źródło: URL http://mobius.blog.franklintempleton.com/, 1 grudnia 2011 r.

Opinie wyrażone przez autora są na dzień publikacji: 1 grudnia 2011 r.

© Copyright 2010 Franklin Templeton Investments. Wszelkie prawa zastrzeżone

2011-11-03 13:38

Powódź w Tajlandii

Tajlandia walczy z największą powodzią od kilku dziesięcioleci, która zdewastowała ponad 30 prowincji w północnej i środkowej części kraju i odcisnęła bolesne piętno na życiu ich mieszkańców.

Szacowane straty sięgają 1-2% PKB. Zalanych zostało sześć kluczowych ośrodków przemysłowych w prowincjach Ayutthaya i Pathum-thani, co spowodowało straty w ponad 1000 zakładów produkcyjnych i zakłócenia łańcuchów dostaw w branży elektronicznej, elektrycznej i motoryzacyjnej. Najwięksi sprzedawcy detaliczni zostali zmuszeni do zawieszenia działalności swych centrów dystrybucji w związku z trudnościami logistycznymi. Ucierpiało także rolnictwo: zalanych zostało ponad 10% wszystkich obszarów uprawy ryżu. Według ostatnio publikowanych danych, odprowadzenie wody z zalanych terenów zajmie co najmniej miesiąc.

Wśród sektorów, które, według nas, odczują negatywne skutki powodzi jest sektor bankowy. Szacujemy, że w rezultacie obniżenia przez tajski bank centralny prognoz wzrostu PKB na 2011 r. do ok. 2%, zyski krajowych banków mogą spaść o ponad 2%. Wzrosty cen surowców i kosztów dystrybucji mogą z kolei odbić się niekorzystnie na marżach firm z branż powiązanych z rynkiem konsumenckim, jednak negatywny wpływ może być zniwelowany, jeżeli te spółki będą w stanie podnieść swe ceny. Konsekwencje powodzi powinny być mniej dotkliwe dla przedsiębiorstw z sektora energetyki, biorąc pod uwagę prawdopodobny wzrost popytu na energię.

Choć tragiczne skutki powodzi z pewnością będą miały wpływ na rentowność tajskich przedsiębiorstw, nadal podtrzymujemy nasze optymistyczne długoterminowe prognozy dla Tajlandii. Oprócz redukcji stawek podatków od przedsiębiorstw oraz ogłoszonych dotychczas rozmaitych działań mających na celu stymulację gospodarki, rząd Tajlandii planuje wydać 400 mld batów (13 mld USD) na inwestycje w tamy, systemy irygacyjne oraz gospodarkę wodną, które pomogą postawić kraj na nogi.

Ponadto uważamy, że Tajlandia nadal będzie atrakcyjnym rynkiem docelowym dla bezpośrednich inwestycji zagranicznych (FDI), dzięki takim atutom, jak korzystne położenie geograficzne, sprzyjające warunki dla przedsiębiorców czy bardzo konkurencyjna siła robocza. Pomimo katastrofalnych bezpośrednich następstw powodzi, jej wpływ powinien okazać się wyłącznie tymczasowy, a Tajlandia powinna szybko wrócić do dawnej kondycji.

Informacja  natury prawnej

Informacje zawarte w tym artykule nie stanowią kompletnej analizy wszystkich istotnych faktów dotyczących jakiegokolwiek kraju, regionu czy rynku. Wszelkie przedstawione w artykule komentarze, opinie i analizy reprezentują wyłącznie zdanie dr Mobiusa i mają charakter wyłącznie informacyjny. Biorąc pod uwagę zmienność warunków rynkowych i ekonomicznych, wszelkie komentarze, opinie i analizy dr Mobiusa są w pełni aktualne wyłącznie w dniu ich publikacji i mogą ulec zmianie bez odrębnego powiadomienia. Wyrażone opinie mają na celu zobrazowanie sposobu, w jaki dr Mobius analizuje rynki papierów wartościowych, a komentarze w żadnym wypadku nie stanowią indywidualnych porad lub rekomendacji inwestycyjnych ani zachęty do nabycia, sprzedania lub utrzymywania jakichkolwiek papierów czy stosowania jakiejkolwiek strategii inwestycyjnej. Czytelnik może podejmować decyzje w oparciu o zawarte w artykule informacje wyłącznie na własne ryzyko. Przed podjęciem jakichkolwiek decyzji inwestycyjnych, zalecamy skonsultowanie się z profesjonalnym doradcą.
Dane pochodzące z zewnętrznych źródeł mogły zostać wykorzystane na potrzeby opracowania niniejszego komentarza. Takie dane nie zostały odrębnie zweryfikowane, potwierdzone ani poddane jakiejkolwiek kontroli przez dr Mobiusa ani Franklin Templeton Investments i nie gwarantujemy, że są one w pełni precyzyjne.
Franklin Templeton Investments i dr Mobius nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za jakiekolwiek straty wynikające z wykorzystania zawartych w artykule informacji, opinii lub szacunkowych danych.
Źródło: URL http://mobius.blog.franklintempleton.com/,  3 listopada 2011 r.
Opinie wyrażone przez autora są na dzień publikacji:  3 listopada 2011 r.
© Copyright 2010 Franklin Templeton Investments. Wszelkie prawa zastrzeżone

2011-10-15 10:15

Wahania na rynkach (wideo)

W obliczu utrzymującej się niepewności co do rozwoju sytuacji gospodarczej na całym świecie, przypuszczam, że wielu inwestorów nadal dręczą pytania o możliwy wpływ wzmożonej zmienności na rynki rozwinięte i wschodzące. Nagrałem ostatnio wywiad, w którym przedstawiłem swój punkt widzenia na te kwestie i zamieściłem go na swym wideoblogu. Zapraszam do oglądania.

ZOBACZ WIDEO BLOG DR. MARKA MOBIUSA

Informacja  natury prawnej

Informacje zawarte w tym artykule nie stanowią kompletnej analizy wszystkich istotnych faktów dotyczących jakiegokolwiek kraju, regionu czy rynku. Wszelkie przedstawione w artykule komentarze, opinie i analizy reprezentują wyłącznie zdanie dr Mobiusa i mają charakter wyłącznie informacyjny. Biorąc pod uwagę zmienność warunków rynkowych i ekonomicznych, wszelkie komentarze, opinie i analizy dr Mobiusa są w pełni aktualne wyłącznie w dniu ich publikacji i mogą ulec zmianie bez odrębnego powiadomienia. Wyrażone opinie mają na celu zobrazowanie sposobu, w jaki dr Mobius analizuje rynki papierów wartościowych, a komentarze w żadnym wypadku nie stanowią indywidualnych porad lub rekomendacji inwestycyjnych ani zachęty do nabycia, sprzedania lub utrzymywania jakichkolwiek papierów czy stosowania jakiejkolwiek strategii inwestycyjnej. Czytelnik może podejmować decyzje w oparciu o zawarte w artykule informacje wyłącznie na własne ryzyko. Przed podjęciem jakichkolwiek decyzji inwestycyjnych, zalecamy skonsultowanie się z profesjonalnym doradcą.

Dane pochodzące z zewnętrznych źródeł mogły zostać wykorzystane na potrzeby opracowania niniejszego komentarza. Takie dane nie zostały odrębnie zweryfikowane, potwierdzone ani poddane jakiejkolwiek kontroli przez dr Mobiusa ani Franklin Templeton Investments i nie gwarantujemy, że są one w pełni precyzyjne.

Franklin Templeton Investments i dr Mobius nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za jakiekolwiek straty wynikające z wykorzystania zawartych w artykule informacji, opinii lub szacunkowych danych.

Źródło: URL http://mobius.blog.franklintempleton.com/,  2011

Opinie wyrażone przez autora są na dzień publikacji:  2011

© Copyright 2010 Franklin Templeton Investments. Wszelkie prawa zastrzeżone

2011-09-30 10:05

Eksploatacja i konserwacja zasobów Morza Kaspijskiego

Witam was, moi czytelnicy! Przez kilka tygodni nie publikowałem nic nowego na moim blogu, dziękuję wam zatem za cierpliwość. Na rynkach nadal obserwujemy wzmożone wahania, które dla nas jak zawsze oznaczają okazje do polowania na atrakcyjne inwestycje. Cały czas jeździmy po świecie w poszukiwaniu nowych możliwości, a poniżej przedstawiam krótką relację z ostatniej podróży.

Z wizytą na platformie wydobywczej na Morzu Kaspijskim

Jaki kraj jest największym na świecie producentem ropy naftowej? Nie, to nie Arabia Saudyjska, ale Rosja.[1] Ropa i gaz to fundamenty rosyjskiej gospodarki, podobnie jak cała gama innych zasobów naturalnych, takich jak nikiel, pallad czy diamenty. Dzięki rosnącym cenom surowców, Rosja notuje szybkie tempo rozwoju gospodarczego (prognozy MFW na bieżący rok zakładają wzrost PKB o 4,3%),[2] stopy procentowe spadły ze szczytowych poziomów z 2008 r., bezrobocie jest niższe, rezerwy walutowe powiększyły się do ponad 500 mld USD (stan na lipiec 2011 r.), a rosyjskie rynki akcji od 2008 r. radzą sobie generalnie dobrze, nawet pomimo niedawnych spadków. Właśnie dlatego rosyjskie przedsiębiorstwa naftowe już wcześniej budziły nasze zainteresowanie. W związku z tym, wybrałem się w region Morza Kaspijskiego, by z bliska przyjrzeć się realizowanym na tamtejszej platformie procesom wydobywczym i produkcyjnym.

Plan zakładał podróż do Astrachania, dużego miasta portowego, a następnie przelot na platformę wydobywczą. Liczący pół miliona mieszkańców Astrachań to jedno z najważniejszych miast na południu Rosji, o fascynującej i burzliwej historii. W 1395 r. zostało doszczętnie spalone przez Tamerlana. W 1556 r., miasto podbił Iwan IV Groźny i zbudował w nim stojącą do dziś białą twierdzę o niezwykle grubych murach, z przepiękną prawosławną katedrą. Podczas naszej wizyty w fortecy, katedrę wypełniały tłumy młodszych i starszych wiernych. Astrachański kreml przetrwał liczne najazdy i inwazje. Na początku XVII wieku, miasto usiłowały podbić wojska Imperium Osmańskiego, lecz nawet słynni Janczarzy nie zdołali sforsować grubych murów twierdzy. Gdy turecki sułtan przestał rościć sobie prawa do Astrachania, cały region został otwarty na wymianę handlową i transport rzeczny wzdłuż Wołgi, a miasto stało się bramą do krainy Orientu, przez którą podróżowali kupcy z Armenii, Persji i Indii, a nawet angielscy handlowcy z Kompanii Moskiewskiej. W mieście nadal można zobaczyć stare karawanseraje - domy zajezdne dla podróżnych. Podczas panowania Piotra I Wielkiego, w Astrachaniu powstała stocznia, która w tamtym czasie pełniła funkcję bazy dla carskich wojsk podczas wojny z Persją (obecnie: Iran), położoną po drugiej stronie Morza Kaspijskiego.

Historia wydobycia ropy naftowej w regionie Morza Kaspijskiego sięga dziesiątego wieku, kiedy to angielscy kupcy po raz pierwszy opisali wypływający z ziemi surowiec w okolicach Baku (Azerbejdżan). Pierwsze szyby naftowe zbudowano w Baku w 1873 r., a do 1900 r. było ich w tym mieście ponad 3 tys., dzięki czemu zyskało ono miano „stolicy czarnego złota”.

Oprócz zasobów ropy naftowej, Morze Kaspijskie słynie także na całym świecie z kawioru z bieługi, dzięki dużej populacji jesiotrów. Położenie Astrachania na wybrzeżu Morza Kaspijskiego i jednocześnie w delcie Wołgi zapewnia miastu doskonałe warunki do połowu tej ryby. Z powodu przełowienia, jesiotr jest jednak obecnie w Rosji gatunkiem chronionym, a połów jesiotra i pozyskiwanie jego ikry są surowo wzbronione. Postanowiłem dowiedzieć się nieco więcej o podejmowanych przez Rosjan działaniach na rzecz odbudowy populacji jesiotrów w Morzu Kaspijskim. Udaliśmy się zatem do położonego poza miastem instytutu badawczego, by zobaczyć jak przebiega program sztucznej hodowli jesiotra w specjalnej eksperymentalnej placówce.

Gdy przybyliśmy na miejsce, zaprowadzono nas do kompleksu budynków, w których znajdowały się setki zbiorników. W każdym z nich, z ikry hodowane są jesiotry białe oraz ryby kilku innych pokrewnych gatunków. Każdego roku instytut wypuszcza do Morza Kaspijskiego ponad milion ryb o wadze od 10 g do 250 g. To prawdziwie syzyfowa praca, ponieważ nielegalne połowy na Morzu Kaspijskim nadal są ogromnym problemem, a współpraca w tym zakresie z innymi krajami mającymi dostęp do morza, czyli z Kazachstanem, Iranem, Turkmenistanem i Azerbejdżanem, jest dość trudna. Naukowcy pracujący w instytucie powiedzieli mi, że kilka lat temu ich ośrodek badawczy odwiedziła delegacja z Chin, a dziś Chińczycy mają największe hodowle jesiotra na świecie!

Po tej krótkiej, ale jakże interesującej „wycieczce fakultatywnej”, skupiliśmy się na celu, w jakim przyjechaliśmy, czyli na platformie wydobywczej. Udaliśmy się zatem na nowoczesną, mrozoodporną platformę stacjonarną wyposażoną w urządzenia wiertnicze umożliwiające wykonywanie odwiertów o głębokości do 7400 metrów. Do głównej platformy, na której wylądował nasz helikopter, przylegają pomieszczenia mieszkalne dla ponad 100 osób. Inżynierowie, którzy byli naszymi przewodnikami, wyjaśnili nam, że wydobywana ropa przesyłana jest podmorskim rurociągiem do pływającego zbiornika położonego także na Morzu Kaspijskim, lecz poza strefą zamarzania, w miejscu, z którego surowiec pobierają wahadłowe tankowce. Nowoczesna i wysoce wydajna platforma pęka w szwach od zaawansowanych technicznie urządzeń i wszelkiego rodzaju systemów bezpieczeństwa. Dowiedzieliśmy się, że odwierty wykonywane są nie tylko w dół, ale także w płaszczyźnie poziomej, a długość rur przekracza pięć kilometrów, zatem możliwa jest eksploatacja złóż w kilku lokalizacjach jednocześnie. Centrum sterowania wyposażone jest w zespół monitorów wykorzystujących sygnał satelitarny do precyzyjnego przedstawiania sytuacji we wszystkich częściach obiektu, a także pokazujących obraz z kamer rozmieszczonych pod wodą.

Wizyta na platformie wydobywczej okazała się bardzo interesująca i dała nam możliwość poznania zasad jej funkcjonowania i dokładniejszej oceny sytuacji całej branży. Uważam, że odwiedzanie firm i zakładów produkcji jest jednym z najlepszych sposobów pozyskiwania wiedzy o rzeczywistej kondycji rosyjskich przedsiębiorstw.


[1]. Źródło: Amerykańska agencja rządowa U.S. Energy Information Administration, dane z 2009 r. (najświeższe dostępne dane).

[2]. Źródło: Baza danych World Economic Outlook, wrzesień 2011 r. © Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Informacja  natury prawnej

Informacje zawarte w tym artykule nie stanowią kompletnej analizy wszystkich istotnych faktów dotyczących jakiegokolwiek kraju, regionu czy rynku. Wszelkie przedstawione w artykule komentarze, opinie i analizy reprezentują wyłącznie zdanie dr Mobiusa i mają charakter wyłącznie informacyjny. Biorąc pod uwagę zmienność warunków rynkowych i ekonomicznych, wszelkie komentarze, opinie i analizy dr Mobiusa są w pełni aktualne wyłącznie w dniu ich publikacji i mogą ulec zmianie bez odrębnego powiadomienia. Wyrażone opinie mają na celu zobrazowanie sposobu, w jaki dr Mobius analizuje rynki papierów wartościowych, a komentarze w żadnym wypadku nie stanowią indywidualnych porad lub rekomendacji inwestycyjnych ani zachęty do nabycia, sprzedania lub utrzymywania jakichkolwiek papierów czy stosowania jakiejkolwiek strategii inwestycyjnej. Czytelnik może podejmować decyzje w oparciu o zawarte w artykule informacje wyłącznie na własne ryzyko. Przed podjęciem jakichkolwiek decyzji inwestycyjnych, zalecamy skonsultowanie się z profesjonalnym doradcą.

Dane pochodzące z zewnętrznych źródeł mogły zostać wykorzystane na potrzeby opracowania niniejszego komentarza. Takie dane nie zostały odrębnie zweryfikowane, potwierdzone ani poddane jakiejkolwiek kontroli przez dr Mobiusa ani Franklin Templeton Investments i nie gwarantujemy, że są one w pełni precyzyjne.

Franklin Templeton Investments i dr Mobius nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za jakiekolwiek straty wynikające z wykorzystania zawartych w artykule informacji, opinii lub szacunkowych danych.

Źródło: URL http://mobius.blog.franklintempleton.com/,  30 września 2011 r.

Opinie wyrażone przez autora są na dzień publikacji:  30 września 2011 r.

© Copyright 2010 Franklin Templeton Investments. Wszelkie prawa zastrzeżone

2011-09-07 8:29

Odpowiedzi na kolejne pytania czytelników

Dziękuję za wszystkie pytania i komentarze - zawsze z wielką przyjemnością czytam wiadomości od moich czytelników. W tym tygodniu chciałbym odpowiedzieć na pytania dotyczące rynków wschodzących oraz nowych rynków wschodzących (czyli „frontier markets”).

Co sądzi Pan o Bangladeszu?

- Fuad, Bangladesz

Interesujemy się Bangladeszem jako ważnym nowym rynkiem wschodzącym. W ostatnim czasie nasz zespół odwiedził kilka przedsiębiorstw w tym kraju, a tamtejszy rynek cały czas jest obiektem naszych badań i analiz. Dostrzegamy potencjał Bangladeszu i mocny wzrost krajowej gospodarki, napędzany przede wszystkim przez takie sektory, jak bankowość, rolnictwo czy eksport. Podczas naszej wizyty, odbyliśmy szereg spotkań z maklerami, profesorami i inwestorami, by zyskać lepsze zrozumienie specyfiki krajowej gospodarki i rynku. Spotkaliśmy się także z przedstawicielami spółek z różnych branż, takich jak bankowość, telekomunikacja, energetyka czy farmacja. Odwiedziliśmy, na przykład, instytucję oferującą kredyty hipoteczne, która wyróżnia się zdywersyfikowanym portfelem produktów kredytowych oraz zapewnia finansowanie nie tylko domów i inwestycji budowlanych, ale także remontów i modernizacji nieruchomości. Uznaliśmy tę firmę za atrakcyjną dla inwestorów, z uwagi na jej duży potencjał wzrostowy i wysoką jakość aktywów.

W kontekście inwestycji na takich rynkach wschodzących, jak rynki afrykańskie, co sądzi Pan o wyzwaniach natury strukturalnej, takich jak ograniczenia polityczne, bieda czy epidemie?

- Masego, RPA

Wiele krajów afrykańskich musi poradzić sobie z poważnymi wyzwaniami politycznymi, np. nieszczelnymi granicami, korupcją czy skłonnymi do stosowania przemocy rządami używającymi siły do utrzymania się przy władzy. Takie warunki prowadzą do biedy i pogarszania się stanu zdrowia obywateli w różnych segmentach populacji w pewnych regionach. Z drugiej strony, niektóre kraje wdrażają odpowiednie reformy i notują dynamiczny wzrost gospodarczy. Wyzwania i możliwości związane z regionem afrykańskim omówiłem w jednym z poprzednich artykułów na moim blogu.

Jednym ze sposobów na skuteczne identyfikowanie atrakcyjnych okazji w takich warunkach jest szacowanie wpływu wyżej wymienionych czynników na poszczególne przedsiębiorstwa. Nie wszystkie spółki reagują na nie jednakowo, a niektóre mogą nawet czerpać z nich pewne korzyści. Przykładowo, firmy z branży opieki zdrowotnej mogą zyskiwać na zapotrzebowaniu na leki i szczepionki, a przedsiębiorstwa prowadzące działalność związaną z budownictwem, surowcami czy transportem korzystają na rosnących wydatkach na rozwój infrastruktury. Należy także odnotować, że pomimo pewnych problemów, Afryka ma także ważny atut w postaci potężnych zasobów surowców. Moje prognozy długoterminowego potencjału wzrostowego dla wielu regionów Afryki są optymistyczne.

Na przestrzeni ostatnich 10 lat wielokrotnie odwiedzałem Chorwację i byłem świadkiem potężnej transformacji tego kraju: od dynamicznego rozwoju infrastruktury do wzrostu wydatków konsumenckich. Czy dostrzega Pan możliwości inwestycyjne na tym rynku?

- Ken, Austria

Tak, obecnie w Chorwacji widzimy atrakcyjne możliwości dla inwestorów, a najbardziej podobają nam się sektory powiązane z rynkiem konsumenckim. Cały czas analizujemy okazje pojawiające się na tym nowym rynku wschodzącym, który wydaje się oferować całkiem duży potencjał.

Co sądzi Pan o Indiach? Czy może Pan powiedzieć kilka słów o możliwościach (atrakcyjnych sektorach) i czynnikach ryzyka związanych z inwestowaniem na rynku indyjskim?

- Hiren, Indie

Indyjska gospodarka powinna nadal rozwijać się w zrównoważonym tempie. Prognozy zakładają, że wzrost gospodarczy w Indiach sięgnie 8,2% w 2011 r. i 7,8% w 2012 r.[1] W dłuższej perspektywie, solidny wzrost PKB powinien tworzyć odpowiednie warunki dla rozwoju indyjskich spółek. Indie to kraj o drugiej pod względem wielkości populacji na świecie. Ponad 1,21 mld mieszkańców [2] oznacza ogromny rynek konsumencki. Co więcej, dzięki temu, że połowę obywateli Indii stanowią osoby poniżej 25 roku życia [3], kraj ten nadal będzie dysponował dużą siłą roboczą i bazą konsumentów - to bardzo ważne czynniki sprzyjające wzrostom na tym rynku w przyszłości. Oprócz rosnących wydatków konsumenckich, ważnym atutem Indii jest dostępność wykwalifikowanej siły roboczej i wyjątkowych talentów menedżerskich, co, według nas, zapewnia temu krajowi konkurencyjną pozycję w sektorach usług. Innym czynnikiem, który mógłby w przyszłości mieć ważny wkład w rozwój gospodarczy Indii, jest rozwój infrastruktury, który na razie praktycznie stoi w miejscu. Niepokoi nas również duży deficyt budżetowy i rosnąca presja inflacyjna, ale i tak podtrzymujemy naszą tezę o dużym potencjale indyjskiego rynku.

Jak skomentuje Pan rosnącą inflację w Chinach?

- Shawn, Kanada

Zaczynamy dostrzegać sygnały świadczące o tym, że przegrzewająca się chińska gospodarka może nieco zwolnić tempo w nieodległej przyszłości. Uważamy, że wskaźnik inflacji w Chinach może wkrótce osiągnąć poziom szczytowy i zacząć spadać w rezultacie lipcowej decyzji chińskich władz o zwiększeniu podaży wieprzowiny poprzez uwolnienie rezerw strategicznych. Wprowadzając duże ilości wieprzowiny na rynek, rząd chce powstrzymać szybki wzrost cen mięsa. Taki krok, w połączeniu z bardziej umiarkowanym tempem wzrostu gospodarczego, powinien ostatecznie doprowadzić do zakończenia trwającego cyklu zaostrzania polityki pieniężnej przez bank centralny w najbliższym czasie. Ponadto, pomimo utrzymującej się presji inflacyjnej, władze innych rynków wschodzących, np. Korei Południowej czy Turcji, albo przestały już podnosić stopy procentowe, albo wręcz je obniżają pod wpływem zawirowań na rynkach światowych. W najbliższej przyszłości podobny trend możemy zaobserwować także w Chinach.


[1] Źródło: Międzynarodowy Fundusz Walutowy, „WEO Update”, czerwiec 2011 r.

[2] Źródło: Agencja rządowa US Census Bureau - Międzynarodowa Baza Danych (IDB), wskaźniki demograficzne, 2011 r.

[3] Źródło: prognozy dot. światowej populacji (2008 r.). ONZ, Departament Spraw Gospodarczych i Społecznych (DESA), wydział ds. populacji, Nowy Jork, 2009 r.

Informacja  natury prawnej

Informacje zawarte w tym artykule nie stanowią kompletnej analizy wszystkich istotnych faktów dotyczących jakiegokolwiek kraju, regionu czy rynku. Wszelkie przedstawione w artykule komentarze, opinie i analizy reprezentują wyłącznie zdanie dr Mobiusa i mają charakter wyłącznie informacyjny. Biorąc pod uwagę zmienność warunków rynkowych i ekonomicznych, wszelkie komentarze, opinie i analizy dr Mobiusa są w pełni aktualne wyłącznie w dniu ich publikacji i mogą ulec zmianie bez odrębnego powiadomienia. Wyrażone opinie mają na celu zobrazowanie sposobu, w jaki dr Mobius analizuje rynki papierów wartościowych, a komentarze w żadnym wypadku nie stanowią indywidualnych porad lub rekomendacji inwestycyjnych ani zachęty do nabycia, sprzedania lub utrzymywania jakichkolwiek papierów czy stosowania jakiejkolwiek strategii inwestycyjnej. Czytelnik może podejmować decyzje w oparciu o zawarte w artykule informacje wyłącznie na własne ryzyko. Przed podjęciem jakichkolwiek decyzji inwestycyjnych, zalecamy skonsultowanie się z profesjonalnym doradcą.

Dane pochodzące z zewnętrznych źródeł mogły zostać wykorzystane na potrzeby opracowania niniejszego komentarza. Takie dane nie zostały odrębnie zweryfikowane, potwierdzone ani poddane jakiejkolwiek kontroli przez dr Mobiusa ani Franklin Templeton Investments i nie gwarantujemy, że są one w pełni precyzyjne.

Franklin Templeton Investments i dr Mobius nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za jakiekolwiek straty wynikające z wykorzystania zawartych w artykule informacji, opinii lub szacunkowych danych.

Źródło: URL http://mobius.blog.franklintempleton.com/,  7 września 2011 r

Opinie wyrażone przez autora są na dzień publikacji:  7 września 2011 r

© Copyright 2010 Franklin Templeton Investments. Wszelkie prawa zastrzeżone

2011-08-17 9:58

Odpowiedzi na pytania czytelników – część VII

Niektórzy z was mogą być zaniepokojeni rozwojem wydarzeń związanych z zadłużeniem strefy euro i USA w ciągu ostatnich kilku tygodni. Chciałbym podzielić się z wami swoimi przemyśleniami na ten temat i odpowiedzieć na kilka pytań otrzymanych od czytelników bloga.

Czy bardzo martwią Pana aktualne problemy strefy euro i USA z zadłużeniem?
- Peter, USA

Sytuacja w Europie nie wydaje mi się tak poważna, jak kryzys zadłużenia w USA, zarówno jeżeli chodzi o skalę problemu, jak i możliwy wpływ na globalną gospodarkę. W związku z tym uważam, że świat powinien się dziś skoncentrować przede wszystkim na problemach gospodarki amerykańskiej. Musimy także pamiętać, że znaczący wpływ na tolerancję dla wysokiego zadłużenia mają nastroje inwestorów. Należy zatem skupić się na stymulowaniu rynkowego optymizmu, który może słabnąć, gdy poziomy długów będą rosły. Pęczniejące zadłużenie może przekładać się na osłabienie walut, a zatem inwestorzy mogą unikać walut najbardziej zadłużonych krajów. Jedną z metod przeciwdziałania negatywnym skutkom deprecjacji waluty jest dokonywanie inwestycji, których wartość ma szansę rosnąć w dłuższej perspektywie, redukując niekorzystny wpływ inflacji i spadku siły nabywczej pieniądza.

Jeżeli chodzi o Europę, będziemy nadal uważnie obserwować wschodzące rynki tego regionu, na czele z Rumunią, Rosją
i Polską. W Rumunii ciągle dostrzegamy mnóstwo możliwości, przede wszystkim w takich sektorach, jak energetyka czy transport. Niezwykle interesująco wygląda także Rosja, gdzie największym potencjałem wzrostowym wyróżniają się sektory rolnictwa, zasobów naturalnych i ropy naftowej. Z kolei duży potencjał Polski wynika z solidnej struktury politycznej oraz dodatniego wzrostu produktu krajowego brutto (PKB). Polska była jedynym krajem Unii Europejskiej, który utrzymał dodatni wzrost PKB przez cały okres globalnego kryzysu finansowego w latach 2008 - 2009.[1]

Jak ocenia Pan możliwy wpływ podniesienia limitu zadłużenia budżetowego w USA na rynki wschodzące?
- Joseph, Filipiny

Podniesienie limitu zadłużenia Stanów Zjednoczonych było nieuniknione, ponieważ nie było innego sposobu na rozwiązanie najpilniejszych problemów krótkoterminowych. Ostatnio uwagę całego świata skupiła obniżka ratingu wiarygodności kredytowej USA. Ogólnie rzecz biorąc, krótkoterminowy wpływ problemów z amerykańskim zadłużeniem na rynki wschodzące był mniej więcej taki sam jak wpływ na rynki światowe i uwidocznił się w dezorientacji, zmienności i spadku nastrojów inwestorów. Niemniej jednak, w średniej i dłuższej perspektywie, biorąc pod uwagę wzrost podaży pieniądza oraz utrzymujące się rozluźnienie polityki pieniężnej nie tylko w USA, ale i w innych częściach świata, spodziewamy się wzrostu inflacji we wszystkich krajach, w tym na rynkach wschodzących.

Jaki może być ogólny wpływ takich warunków na rynki światowe?

Sądzę, że jest mało prawdopodobne, by sam europejski kryzys zadłużenia budżetowego wywołał ogólnoświatową recesję, ponieważ wiele krajów na całym świecie nadal notuje coraz szybszy wzrost gospodarczy. Według prognoz MFW, tempo wzrostu gospodarczego na rynkach wschodzących ma wynieść w tym roku 6,6%, czyli byłoby trzykrotnie szybsze niż tempo 2,2% prognozowane dla gospodarek rozwiniętych.[2] Rosnąca konsumpcja i coraz wyższe poziomy dochodów na obywatela, w szczególności na rynkach wschodzących, cały czas skłaniają nas do koncentracji na rynku konsumenckim i surowcach.

Jak dotąd nie odnotowaliśmy większego wpływu problemów zadłużonych gospodarek rozwiniętych na rynki wschodzące,
w tym na napędzane eksportem gospodarki azjatyckie. Sądzimy, że eksport azjatycki utrzyma trend wzrostowy i nadal będzie motorem wzrostu w tym regionie. Musimy pamiętać, że pomimo obaw związanych z europejskim kryzysem zadłużenia budżetowego, region azjatycki cały czas konsumuje. Co więcej, Azja staje się coraz mniej zależna od rynków eksportowych USA i Europy. Dla wielu tych krajów, USA i Europa nie są już największymi odbiorcami eksportowanych towarów i usług. Przykładowo, 41% eksportu chińskiego i 58% eksportu tajskiego przepływa na inne rynki azjatyckie.[3]

W naszej ocenie, problemy związane z amerykańskim długiem jeszcze bardziej uwydatniły potencjał rynków wschodzących. Kilka krajów rozwijających się ma niższe wskaźniki zadłużenia do PKB i większe rezerwy walutowe niż wiele gospodarek rozwiniętych. Możemy spodziewać się wzmożonej dywersyfikacji aktywów inwestorów i odpływu części kapitału od USD
i amerykańskich papierów skarbowych w kierunku rynków wschodzących; takie zmiany już znajdują odbicie w znaczącej aprecjacji walut krajów rozwijających się. Innym sygnałem takiego trendu są spready instrumentów CDS, które są węższe dla niektórych rynków wschodzących niż dla krajów rozwiniętych, co sugeruje, że te pierwsze są przez inwestorów postrzegane jako obarczone mniejszym ryzykiem niewypłacalności.


[1] Źródło: CIA World Factbook. Polska: Gospodarka, 5 lipca 2011 r.

[2] Źródło: MFW, „World Economic Outlook Update”, czerwiec 2011 r. © 2011 Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Wszelkie prawa zastrzeżone.

[3] Źródło: ITC (Komisja Handlu Międzynarodowego); kalkulacje przeprowadzone na podstawie danych statystycznych COMTRADE. Kalkulacje przeprowadzono na podstawie danych z 2010 r.

Informacja  natury prawnej

Informacje zawarte w tym artykule nie stanowią kompletnej analizy wszystkich istotnych faktów dotyczących jakiegokolwiek kraju, regionu czy rynku. Wszelkie przedstawione w artykule komentarze, opinie i analizy reprezentują wyłącznie zdanie dr Mobiusa i mają charakter wyłącznie informacyjny. Biorąc pod uwagę zmienność warunków rynkowych i ekonomicznych, wszelkie komentarze, opinie i analizy dr Mobiusa są w pełni aktualne wyłącznie w dniu ich publikacji i mogą ulec zmianie bez odrębnego powiadomienia. Wyrażone opinie mają na celu zobrazowanie sposobu, w jaki dr Mobius analizuje rynki papierów wartościowych, a komentarze w żadnym wypadku nie stanowią indywidualnych porad lub rekomendacji inwestycyjnych ani zachęty do nabycia, sprzedania lub utrzymywania jakichkolwiek papierów czy stosowania jakiejkolwiek strategii inwestycyjnej. Czytelnik może podejmować decyzje w oparciu o zawarte w artykule informacje wyłącznie na własne ryzyko. Przed podjęciem jakichkolwiek decyzji inwestycyjnych, zalecamy skonsultowanie się z profesjonalnym doradcą.

Dane pochodzące z zewnętrznych źródeł mogły zostać wykorzystane na potrzeby opracowania niniejszego komentarza. Takie dane nie zostały odrębnie zweryfikowane, potwierdzone ani poddane jakiejkolwiek kontroli przez dr Mobiusa ani Franklin Templeton Investments i nie gwarantujemy, że są one w pełni precyzyjne.

Franklin Templeton Investments i dr Mobius nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za jakiekolwiek straty wynikające z wykorzystania zawartych w artykule informacji, opinii lub szacunkowych danych.

Źródło: URL http://mobius.blog.franklintempleton.com/, 17 sierpnia 2011

Opinie wyrażone przez autora są na dzień publikacji: 17 sierpnia 2011

© Copyright 2010 Franklin Templeton Investments. Wszelkie prawa zastrzeżone